Sposób na program

spacer studyjny w Cedyni

Jak gminy pracowały nad swoimi programami rewitalizacji? Bywało różnie. Prezentujemy trzy przykłady działań, w których do głosu dopuszczono mieszkańców. Już z samego procesu programowania można wyciągnąć wiele korzyści. Pojawiają się one jako „efekt uboczny” prac, ale są wartościowe dla gmin i ich mieszkańców.  

Problemy pojawiły się, gdy na początku lat 90. XX w. zlikwidowano cztery Państwowe Gospodarstwa Rolne – Barkowo, Prusinowo, Baszewice i Trzygłów. Pracę straciło łącznie ok. 800 pracowników. Później rozwiązano jednostki wojskowe (ok. 400 pracowników kadry oraz ok. 100 osób cywilnych) oraz zamknięto cukrownię w Gryficach (ok. 700 miejsc pracy). Postępowała degradacja gospodarcza gminy. Na to wszystko nałożyły się nowe negatywne zjawiska. Część rolników wyzbywała się ziemi, popadając w ubóstwo. Na obszarze gminy zaczęła się rozwijać dzika urbanizacja, czyli budowano wszędzie, gdzie tylko było można. Powstał więc problem zapewnienia dróg dojazdowych i komunikacji, a także mediów. Sytuację tę spowodował brak dokumentów strategicznych, planistycznych, takich jak aktualne studium zagospodarowania przestrzennego bądź plany miejscowe. Bieda i wysokie bezrobocie przyczyniły się do procesów dezintegracyjnych wśród mieszkańców. Dodatkowo starzało się społeczeństwo gminy. Rosnąca liczba seniorów wymagała nowego podejścia, tworzenia programów aktywizacji, zwiększenia dostępu do opieki medycznej. Chociaż opis sytuacji dotyczy gminy Gryfice, to taki scenariusz mógłby pasować do wielu gmin województwa zachodniopomorskiego, zwłaszcza tych leżących w Specjalnej Strefie Włączenia.

Gryfice – rewitalizacja z wizją architekta

Zachętą do przygotowania programu rewitalizacji był konkurs na jego dofinansowanie ogłoszony przez Urząd Marszałkowski WZ. – Postanowiliśmy nie powierzać całości tego zadania na zewnątrz. Przesądziły o tym argumenty, które pojawiały się na spotkaniach informacyjnych – mówi Zbigniew Chabowski, zastępca burmistrza Gryfic. – Bo kto lepiej niż my może znać gminę? – pyta retorycznie.

– Cenię sobie doświadczenia z realizacji budżetu obywatelskiego. To także partycypacja społeczna – ludzie mogą wyrazić, co chcieliby zmienić, czym chcieliby się zająć. Warto skorzystać z takich doświadczeń. Podobnie działają fundusze sołeckie przygotowywane co roku przez rady sołeckie. A czego nam zabrakło? Nikt z nas wcześniej nie przygotowywał programu rewitalizacji – stwierdza Zbigniew Chabowski. Zaangażowani do zespołu ludzie wcześniej pracowali jednak m.in. nad strategią rozwoju gminy, studium uwarunkowań przestrzennych, prowadzili plany miejscowe, przygotowywali i rozliczali inwestycje, w tym projekty finansowane ze źródeł pozabudżetowych. Suma tych doświadczeń dodawała pewności. Nową jakość do pracy zespołu wprowadzili m.in. dr Jarosław Poteralski z Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu oraz architekt Michał Podleśny.

Z rozmów i spotkań prowadzonych na etapie sporządzania wniosku o dofinansowanie projektu „W poszukiwaniu zapomnianego potencjału – przygotowanie Programu Rewitalizacji dla Gminy Gryfice” wynikało, że współczesna wieś to nie jest już typowa wieś popegeerowska, gdzie występuje klasyczny rolnik. Przybyli inni mieszkańcy, jest większa świadomość i w związku z tym zmieniły się potrzeby. Trzeba więc czegoś więcej niż pojedyncza świetlica, droga czy przystanek. Problemy komunikacyjne, brak miejsc do spotkań we wsiach, brak infrastruktury dla dzieci, młodzieży i seniorów, niewykorzystane walory naturalne i kulturowe – to wszystko wymagało kompleksowych rozwiązań.

Gmina postanowiła opracować pilotażową koncepcję, która stanowiłaby odpowiedź na te potrzeby. – Nazwaliśmy to roboczo „Centrami Umacniania Więzi Społecznych”. Założyliśmy, że przygotujemy koncepcję dla trzech miejscowości: Barkowo, Trzygłów, Świeszewo. Potem – w trakcie prac nad programem rewitalizacji – doszła jeszcze wieś Rybokarty. Centra mają wspomagać program rewitalizacji poprzez poprawę warunków dostępności do obiektów związanych z uprawianiem sportu, działaniami rekreacyjnymi. Mają też poprawiać bezpieczeństwo i dostęp do komunikacji – mówi Zbigniew Chabowski. Charakter tych opracowań był pilotażowy. To dziś w Polsce wyjątek, by urbanista planował, jak ma wyglądać wieś, jak powinno być zorganizowane jej centrum, w którym miejscu powinny się znaleźć przystanki, jak rozwiązać dojścia i przejścia.

Poza tym każda z tych miejscowości jest inna. Trzygłów to jedna wieś, a dwa różne środowiska. W jednej części znajdują się budynki wielorodzinne, w drugiej – gospodarstwa rolne (choć większość rolników indywidualnych już je wyprzedała). Jest szkoła, kościół, jezioro, plac zabaw, ale nie ma żadnej komunikacji między tymi miejscami. – Zaplanowaliśmy ciąg pieszo-rowerowy z ławkami, oświetleniem i miejscem spotkań dla mieszkańców. Jedna prosta rzecz, która zmienia układ przestrzenny – wyjaśnia Zbigniew Chabowski. W Barkowie, Świeszewie i Rybokartach również brakowało centrów, miejsc do spotkań ludzi. W każdym etapie tworzenia tych koncepcji uczestniczyli mieszkańcy, którzy współdecydowali, jakie zmiany warto przeprowadzić w ich wsiach.

Aktywność mieszkańców oraz nacisk położony na rozwiązania przestrzenne miały duży wpływ na kształt Programu Rewitalizacji dla Gminy Gryfice na lata 2017-2023. Ta metoda sprawiła, że gmina wyznaczyła aż kilkanaście podobszarów rewitalizacji: 4 w Gryficach i 10 na obszarach wiejskich.

Cedynia – zróbmy coś razem

W ideę prac nad programem rewitalizacji wmontowana jest partycypacja społeczna. Cedynia jest przykładem gminy, która silny nacisk położyła na udział mieszkańców w pracach nad programem. – Obserwowaliśmy już od dłuższego czasu zjawisko, że w momencie kiedy zapraszamy do współpracy mieszkańców, efekty są dużo lepsze. Społeczność przekazuje swoje pomysły, bierze udział w wypracowaniu pewnych strategii, wobec czego może się czuć współautorem tego programu – mówi Gabriela Kotowicz, burmistrz Cedyni.

Jak zachęcić ludzi do działania? – Przygotowaliśmy zakładkę na stronie internetowej, gdzie zamieszczaliśmy wszystkie informacje związane z realizowanym projektem „Partycypacyjne opracowanie Programu Rewitalizacji Gminy Cedynia – Rewitalizacja centrum miasta”. Organizowaliśmy dyżury ekspertów, ale bywało, że nikt się nie pojawiał. Dobre efekty przynosiły natomiast wspólne działania: spacer studyjny, konkurs dla dzieci ze szkół podstawowych na logo LPR gminy Cedynia, warsztaty książki artystycznej, gra miejska, akcje typu „Zróbmy coś razem” – wylicza Elżbieta Szablewska, kierownik projektu z Urzędu Miejskiego w Cedyni.

„Zróbmy coś razem” – to w pewnym sensie powrót do czynu społecznego, tyle że uczestnictwo było całkowicie dobrowolne. Gmina zorganizowała dwie tego typu akcje. To mieszkańcy mieli zdecydować, gdzie i co chcą zrobić. Wybrali nasadzenie zieleni przy Centrum Kultury, by poprawić wizerunek tego miejsca. Była też akcja związana z przygotowaniem mebli z palet do tzw. kawiarenki sąsiedzkiej (wiata przy Centrum Kultury). – Po tych spotkaniach mieszkańcy sami dosadzali kwiatki, więc chyba wyszło dobrze – śmieje się Elżbieta Szablewska.

Pracom i spotkaniom towarzyszyła ankieta, którą zamieszczono również na stronie internetowej. – W ten sposób badaliśmy potrzeby naszych mieszkańców i ich oczekiwania. Chodziło nam o to, by współtworzyli ten dokument – dodaje kierownik projektu. W ciągu dwóch tygodni zebrano 130 ankiet, w tym aż 80 osób zrobiło to online.

Wśród projektów wpisanych do Lokalnego Programu Rewitalizacji Gminy Cedynia na lata 2017-2023 znalazły się zarówno inwestycje infrastrukturalne, jak i przedsięwzięcia społeczne. Obszar rewitalizacji po dodatkowych analizach zawężono do centrum Cedyni – do miejsc, które charakteryzuje silna koncentracja zjawisk kryzysowych, a przy tym mają one istotne znaczenie dla rozwoju gminy.

Złocieniec – pomalujmy miasto

Każdy, kto przechadzał się ostatnio po deptaku w Złocieńcu, mógł zauważyć mural namalowany na jednej z bocznych ścian kamienic. – Malowidło o takim charakterze architektonicznym, trochę iluzoryczne, ma na celu poprawienie w przestrzeni elementów, które są nie do końca spójne. Czasem jest to leczenie rany urbanistycznej. Ta iluzja architektury daje możliwość złudzenia, że mamy dalszy ciąg zabudowy. Umieszczone na muralu postacie nawiązują z kolei do tożsamości miejsca – mówi dr Radosław Barek z Politechniki Poznańskiej, autor tego projektu. Tworzenie muralu było jednym z działań zaplanowanych w trakcie prac nad programem rewitalizacji Złocieńca.

Na malowidle znaleźli się mieszkający tutaj ludzie. Uwieczniono orkiestrę dętą, która uświetniała wszelkie imprezy. Jest też pochodzący stąd Krzysztof Myszkowski, twórca zespołu Stare Dobre Małżeństwo. Można dostrzec parę kataryniarzy, których postacie zostały odtworzone na podstawie starej fotografii. Na balkonie zaś stoi generał napoleoński, który doczekał się swojego potomstwa. – Mamy też postać znanego fotografa miejskiego, pana Czepego, który nawet mi robił zdjęcia, kiedy byłam młodsza – dodaje Ryszarda Jankowska-Reczko, nauczycielka, która również brała udział w tworzeniu muralu. W ten sposób docieramy do źródeł historii tego miejsca.

– Rewitalizacja według modelu złocienieckiego jest rewitalizacją indywidualną, czyli wynikającą z potrzeb mieszkańców. Jeśli ludzie zaakceptują to, co sami wymyślą, będzie to bardziej trwałe – uważa Krzysztof Zacharzewski, burmistrz Złocieńca. Mural jest pierwszym widocznym efektem uruchomionego tu procesu rewitalizacji. Dzięki niemu ludzie poczuli, że mają wpływ na zmiany.

W Złocieńcu organizowano wiele spotkań z mieszkańcami, począwszy od warsztatów „muralowych”, przez konkurs na logo programu rewitalizacji, wspólne malowanie banneru, warsztaty zielarskie, spacer historyczny z przewodnikiem, aż po spotkania konsultacyjne. Lokalny Program Rewitalizacji Gminy Złocieniec na lata 2017-2023 koncentruje się na centrum miasta i obejmuje takie obiekty, jak: wzgórze zamkowe, spichlerz i tereny wokół, bulwar nad Drawą, rynek i deptak.

„Efekty uboczne”

Konsultacje społeczne dostarczają władzom gmin wartościową wiedzę. Trzeba tylko mieć odwagę i umieć to wykorzystać. – Warto ponieść to ryzyko i spróbować zrobić coś innego, co w konsekwencji może przynieść więcej satysfakcji – uważa burmistrz Krzysztof Zacharzewski i przekonuje, że prawdziwa rewitalizacja to są przede wszystkim zmiany w naszej mentalności. – Ludzie powinni kształtować otoczenie z własnej potrzeby, a nie dlatego, że burmistrz tak każe. Model partnerski jest tu bardzo pożądany – dodaje.

Przy okazji prac nad programami można było poznać prawdziwe bolączki gmin. – W marcu 2018 r. Gryfice złożyły wnioski o dofinansowanie pięciu projektów. Nie wiem, czy konkurs, w którym gmina wystartowała, skończy się dla niej sukcesem. Natomiast na pewno praca nad program rewitalizacji – partycypacja społeczna i wielowątkowość – spowodowały, że zajęliśmy się nowymi sprawami. Pojawiła się np. konieczność opracowania programu transportowego dla całej gminy. I już to zrobiliśmy. Chcemy wprowadzić plany miejscowe, aby uporządkować pewne obszary – mówi Zbigniew Chabowski. Gmina jest w trakcie opracowywania polityki senioralnej i przystąpiła do prac nad Gryfickim Obszarem Funkcjonalnym, czyli powiązaniami funkcjonalnymi ze swoimi sąsiadami.

Pewnie nie na wszystkie inwestycje uda się pozyskać dofinansowanie (ograniczona pula pieniędzy i dużo wnioskodawców). Można jednak wyciągnąć wiele korzyści z pracy nad programem rewitalizacji. Te „efekty uboczne” są wartościowe z punktu widzenia mieszkańców i także wpływają na proces rewitalizacji.

Jerzy Gontarz